Bez Tajemnic: Dani

wraz z dzieckiem rodzi się mama by Czarna_Wilczyca - 14:10, 22 maj 2006

Jak w Polsce postrzegane są młode matki przez społeczeństwo?  Niestety nie najlepiej. Od razu ocenia się z góry taką kobietę. Dlatego dzisiaj do rozmowy zaprosiłam młodą matkę. Dani urodziła swojego synka Leona w młodym wieku i na swoim blogu opisuje codzienne sytuacje życiowe z którymi musi się zmierzyć. Mi opowiedziała między innymi  o tym co Ją zaskoczyło w byciu mamą, o czym marzy i jakie jest najlepsze miejsce na Ziemi w którym kiedykolwiek była.  W pierwszej tak szczerej rozmowie ze mną Dani – autorka bloga zbyt młoda. 

 

Eselka: Cześć, cieszę się, że zgodziłaś się na rozmowę ze mną. Zacznę standardowo.  Pamiętasz dzień w którym wpadłaś na pomysł założenia bloga?

Dani: Tak, pamiętam. Mój Synek Leon akurat zasnął, a nikogo poza nami nie było w domu. Miałam więc chwilę tylko dla siebie. Zastanawiałam się, jak ją spożytkować, by wyszło z tego coś fajnego dla mnie, coś, co sprawi mi radość. I tak wpadłam na pomysł pisania bloga.

Eselka: Dlaczego akurat zaczęłaś pisać bloga?

Dani: Pisałam od zawsze. Zabawne wierszyki, emocjonalne wiersze, śmieszne opowiadania, pamiętniki… Jednak kiedy zaszłam w ciążę pojawiła się we mnie jakaś poetycka blokada, ciężko to nazwać. Pomyślałam, że może zniknie, jeśli uda mi się wyrzucać z siebie systematycznie wszystko, o czym myślę. Opisałam swoją historię na blogu, podzieliłam się uczuciami i faktycznie – pomogło.

Eselka: Zaskoczyła Cię spora popularność bloga?

Dani: Tak, bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że choć garstka osób będzie regularnie czytać mojego bloga, że ktoś będzie komentował. A tu proszę! Kilkudziesięciu blogerów pojawia się regularnie u mnie, czyta, przeżywa, wspiera dobrym słowem, śmieje się razem ze mną, czasem ze mnie. To niesamowicie miłe i budujące, dla tych ludzi aż chce się pisać.

Eselka: Jakie blogi odwiedzasz najczęściej?

Dani: Odwiedzam całe mnóstwo blogów, a większość z nich wypisana jest u mnie w zakładce „Moje ulubione blogi”. Ciężko wybrać jakieś szczególne, każdego blogera cenię sobie na swój sposób.

Eselka: Zdarzają się jakieś krytyczne komentarze na Twoim blogu?

Dani: Tak i to całkiem często. Szczególnie pod wpisami poleconymi przez Onet, wtedy zawsze ktoś się do czegoś przyczepi. Zarzucano mi, że przechodząc na nauczanie domowe wykorzystuję państwo, że najprawdopodobniej złapałam faceta na dziecko, mówiono, że nie powinnam pisać, bo w ten sposób zachęcam inne „smarkule” do „robienia sobie” dzieci. Najwięcej złośliwości znalazło się oczywiście, gdy napisałam o tym, że nie ochrzczę Leonka. Pisano, że nie kocham dziecka, że będę smażyć się w piekle, że poganka/antychryst/sługa piekieł ze mnie. Zabawne, co? O ile konstruktywną krytykę zawsze przyjmuję „na klatę” i odpowiadam na nią, tak różne durne, bezpodstawne i obraźliwe komentarze usuwam. 

Eselka: Nie mogę nie poruszyć tego tematu – jesteś młodą mamą, piszesz o sobie, że podobno za młodą – czyli ktoś ci to zarzucił?

Dani: Niemal cała Rodzina zarzucała mi to, gdy dowiedziała się o ciąży. Mówili, że powinnam się uczyć, bawić, szaleć, a nie rodzić dzieci… Rodzice bali się, że nie skończę szkoły, obawiali się o mój związek, nie byli pewni, czy udźwignę ciężar opieki i wychowywania niemowlęcia. Paradoksalnie Ich komentarze pełne obaw obudziły we mnie wielki bunt. Zawsze lubiłam robić na przekór. Tak więc – szkoła skończona, związek kwitnie, opieka nad Synkiem to dla mnie czyta przyjemność, która nie sprawia mi żadnych problemów.

Eselka: Czym najbardziej zaskoczyło cię macierzyństwo?

Dani: Wszyscy straszyli, że oczy otworzą mi się dopiero wtedy, gdy zobaczę, jak trudne jest wychowywanie dziecka. Prawda – nie należy do łatwych. Zaskoczeniem było jednak to, ile niesie ze sobą czystej radości. Zaskoczona byłam również wtedy, gdy od razu, natychmiastowo pokochałam Synka z całego serca. Bałam się, że nie obudzi się we mnie ten słynny „instynkt macierzyński”… W końcu byłam (podobno) zbyt młoda… Myliłam się jednak, tak samo jak wszyscy, którzy we mnie wątpili. Instynktu, radości i miłości we mnie nie brakuje.

Eselka: Myślisz, że młode matki są źle odbierane przez społeczeństwo?

Dani: Niestety, według mnie odbierane są bardzo źle. Prawda jest jednak taka, że dużo młodych matek na tą złą opinię sobie zapracowało. Wpadki na dyskotekach, z jednorazowymi partnerami, zrzucanie ciężaru wychowania na własnych rodziców, porzucanie dzieci… Nie można przecież takich zachowań pozytywnie ocenić. Ale społeczeństwo ma to do siebie, że lubi generalizować. Wrzucać wszystkich do jednego wora… A przecież nie wszystkie młode matki są takie same. Są takie, które mają stałego partnera, których partnerzy zarabiają na dzieci, które wychowują dzieci i nie zrzucają tego na własną Mamę, które kończą szkołę i chcą pracować, a nie żyć na koszt państwa… Sama się do takich młodych matek zaliczam i bardzo krzywdzi mnie, gdy ktoś wytyka mnie paluchem, robi wredne miny lub chamsko komentuje.

Eselka: Wiemy z Twojego bloga, że mocno wspiera cię Twój partner, a wasze rodziny jak odebrały wiadomość o dziecku?

Dani:  Moi Rodzice na początku byli wściekli. Mieli z resztą do tego prawo, wcale Im się nie dziwiłam… Tacie złość przeszła na dobre i ostatecznie dopiero wtedy, gdy zobaczył po raz pierwszy Wnuka. Z Mamy wyparowała na szczęście znacznie wcześniej, bardzo mnie wspierała, pomagała, radziła. Dużo rozmawiałyśmy o przyszłości.
Mama Partnera nie zareagowała złością. W końcu jej syn nie ma osiemnastu, tylko 25 lat. Była tylko zaskoczona. Jednak uśmiechnęła się i do mnie, i do swojego syna, teraz bardzo cieszy się z tego, że narodził się Jej pierwszy Wnuczek.

Eselka: Kto wybrał imię dla Leona?

Dani: Wybraliśmy imię „Leon” wspólnie z Partnerem. Ja sama miałam mnóstwo pomysłów, jednak żaden z nich nie przeszedł. Poszukaliśmy wspólnie księgi imion, szukaliśmy, czytaliśmy znaczenia, i tak padło na „Leona”. Spodobał się nam obojgu. I chociaż cała reszta rodziny walczyła, by wybrać jakiekolwiek inne imię, my byliśmy nieugięci.

Eselka: Planujesz więcej dzieci?

Dani: Tak, za kilka lat chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko. Marzy mi się córeczka, do kompletu. Na pewno również Leon będzie chciał mieć kiedyś braciszka lub siostrzyczkę. Nie chciałabym odbierać Mu radości, która płynie z posiadania rodzeństwa.

Eselka: Powiedz mi trochę o sobie. Jak widzisz siebie za 10 lat?

Dani: Ciężko powiedzieć… Na pewno nadal partnerkę, lub być może już wtedy żonę swojego Partnera, matkę dwójki wspaniałych dzieciaków… Chciałabym wykonywać jakąś pracę, która będzie sprawiać mi radość, marzy mi się oczywiście pisanie czegoś na szerszą skalę.

Eselka:  Jakie jest najlepsze miejsce w jakim kiedykolwiek byłaś?

Dani: Dom rodzinny. Mieszkanie moich Rodziców. Jest bezkonkurencyjne, bije na głowę wszystkie inne miejsca w których byłam, czy to na wakacjach, czy to w odwiedzinach… Nigdzie indziej nie ma tak sympatycznej, wesołej atmosfery.

Eselka: Czym jest dla Ciebie miłość?

Dani: Miłość to najważniejsza wartość w życiu. Jednak nie nieszczęśliwa, jednostronna, czy chwilowa… Prawdziwa miłość musi trwać, musi wiązać się z partnerstwem, zaufaniem, wsparciem… Bez niej nie wyobrażam sobie siebie, tak samo, jak bez mojego Partnera.
Ważna jest dla mnie również miłość rodzinna, do Synka, do Rodziców, Siostry. Są to osoby, za którymi wlazłabym prosto w ogień.

Eselka: Jakie rzeczy chciałabyś zmienić w ludziach?

Dani: Jedną – nietolerancję. Nieposzanowanie inności. Włos mi się na głowie jeży, gdy widzę wyśmiewanie, wytykanie palcami homoseksualistów, ludzi z różnych subkultur, ludzi chorych, młodych matek i innych… Wiąże się to też z plotkarstwem. Wytępiłabym perfidne obgadywanie.

Eselka: Stajesz przed lustrem i co widzisz?

Dani: Dzieciaka… Mimo tego, że sama mam dziecko, że nie mieszkam już z rodzicami, że od roku jestem pełnoletnia… W niedziele skończyłam jakby nie patrzeć 19 lat… Ale w ogóle nie czuję się dorosła. I taką siebie, nastoletnią, oglądam w lustrze. Może przez to za często w nie patrzę.

Eselka: Masz jakieś motto którym kierujesz się w życiu?

Dani: Moje motto życiowe sprowadza się do „być sobą”. Zawsze i wszędzie. Nie udawać. Nie zatracać swojego indywidualnego stylu. Nie bać się robić tego, co się kocha, mieć pasje, nawet dziwaczne i zupełnie inne od reszty.

Eselka: Masz jakieś marzenia?

Dani: Tak, po prostu być szczęśliwą. Żyć w szczęśliwej rodzinie. Mieć zdrowe dzieci, zdrowego partnera, być zdrową osobą. Marzę też o tym, by pójść kiedyś „na swoje”, znaleźć mieszkanie, lub nawet wybudować dom… Być niezależną kobietą. No i tak poza tym, po cichutku, chciałabym odwiedzić i zobaczyć Skandynawię. W szczególności północną Norwegię i Islandię. Wiąże się do z moją pasją – runami i Wikingami.

Eselka: Jakie trzy rzeczy chciałabyś zdążyć zrobić przed śmiercią?

Dani: Nie spieszy mi się na ten drugi świat, jeśli jakikolwiek jest, no ale, hmm.. Napisać książkę, zobaczyć Skandynawię, a przede wszystkim wychować Syna na dobrego, porządnego człowieka.

Eselka: Na koniec nie mogę o to nie zapytać. Kto zostanie Mistrzem Świata w piłce nożnej?

Dani:  No to teraz zapytałaś… Jestem kompletnie zielona w kwestii piłki nożnej. No ale niech będzie, raz spróbuję być patriotką. Polska! Oczywiście za 4 lata !

Eselka: Dziękuje za poświęcony mi czas. Życzę Tobie wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i samych sukcesów w życiu !

 

 

Jeśli ktoś z Was drodzy Czytelnicy nie odwiedził jeszcze bloga autorstwa Dani to pora to zmienić ! Zapraszam wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć o tej dziewczynie zdecydowanie więcej ! Ja osobiście wpadnę tam nie raz !  http://zbytmloda.blog.pl

 

Silna, a jednak wciąż potrzebująca wsparcia…Uwielbia się śmiać, jednak łzy są jej towarzyszem… Mądra życiowo, a mimo wszystko pozwala sobie na niemądre zachowania…Wzloty i upadki są jej codziennością…Niby zwyczajna, ale tak naprawdę jedyna w swoim rodzaju…Przewidywalnie nieprzewidywalna…Kocha i jest kochana…Nienawidzi ludzi wpieprzających się we wszystko…Całkowicie niezależna…Marząca o księciu z bajki…Wciąż wierząca we wróżki…Po prostu Żyjąca We Własnym Świecie…

8 komentarzy

  1. ~Tata Szymona · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Smutne jest to, że społeczeństwo tak odbiera młode matki, uzurpując sobie prawo do decydowania. Zresztą, co to znaczy „młoda” czy „za młoda” matka? Ile „powinna” mieć lat kobieta, by zostać matką? Dwadzieścia? Dwadzieścia pięć? A może trzydzieści? Czy wtedy już będzie z kolei „ostatni” dzwonek? Ja nie stosowałbym pojęcia „młoda” ani tym bardziej „za młoda”. Raczej chyba bardziej „przygotowana na bycie matką” – ale tak naprawdę to też okazuje się dopiero, gdy matka trzyma na rękach swoje dziecię. Nie można tego określić z góry. Oczywiście, o ile nie jest się właśnie członkiem społeczeństwa. Ech, kiedy my – ludzie – zmienimy podejście do samych siebie? Tak łatwo jest przecież krytykować…

  2. dani · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Dzięki za super wywiad, bardzo mi miło! :))

  3. ~korek115 · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Ja to kibicuję zbyt młodej , cieszę się, że trafiłam na ten wywiad. Pozdrawiam

  4. ~mishka · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    podobno zbyt młode mamy traktuje się u nas tak samo jak podobno zbyt stare :) tak, zdarzają się i tacy ludzie którzy na kobietę co ma lat 38 i brzuszek jak piłeczka patrzą z politowaniem i wydumanym współczuciem…mam Pisklaka którego urodziłam 7 miesięcy temu i te 38 lat .. Dani jest świetną, jak sądzę silną osobą, ja się tego nauczyłam niedawno, będąc podobno zbyt starą :) mam nadzieję, że wszystko jej się spełni :)

  5. ~Siwa · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Teraz dumnie mogę powiedzieć, że czytałam bloga Dani od pierwszej notki. Poza tym ten blog tez niczego sobie, bardzo fajnie się to czyta, a Ty, Eselko, nie zadajesz banalnych pytań. Bardzo podziwiam, cieszę się, ze tu trafiłam – oczywiście dzięki Dani. Ona jak na (podobno) zbyt młodą matkę bardzo dobrze sobie radzi i jest dzielna. :) Sama zresztą dobrze wie co uważam na jej temat :D

  6. Mucha42 · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Na blog Dani trafiłam przypadkiem i tak stałam się stałą bywalczynią. Podziwiam Ją jak daje radę, niejedna dorosła matka mogłaby się od niej uczyć. Bardzo się cieszę że przeprowadzono z Nią wywiad, zasługuje na to.

  7. ~Kamil · 17 czerwca 2014 Odpowiedz

    Rodzenie dzieci w wieku 18 – 19 lat jest najlepsze z punktu widzenia biologii, najmniejsze ryzyko wad itp. A poza tym – mając 25 lat ma się dziecko kilkuletnie i czas dla siebie i pracę/pasję.

  8. ~ulabrzydula · 20 czerwca 2014 Odpowiedz

    Bardzo przyjemny wywiad :)

Zostaw odpowiedź